P jak PO PROSTU… pozamiatane.

Kochany Krzysiu,

Pewnie pomyślałeś sobie, że mamy na myśli pierwsze opadłe liście…? Tak, już te jesienne się pojawiły. Ale jeszcze do końca ich nie zauważamy, nie chcemy zauważać. Wiesz przecież – żyje się tym co się lubi najbardziej… A Krzysiowi Rodzice lubią lato! 🙂

Lato… Kojarzy się z Tobą, bo wtedy przyszedłeś do naszego świata. Kojarzy się romantycznie, bo zawsze latem randki (nawet te małżeńskie) sa najfaniejsze. Kojarzy się z przyjaciółmi – bo wieczory na spotkania dłuższe i noc zawsze taka młoda. Kojarzy się z pozytywnym tempem dnia, urlopu, weekendów; gdzie słońce dodaje optymizmu, a letni wiatr jakoś ładniej niż zwykle rozwiewa włosy… Tak – po prostu.

No właśnie… Czemu o tym piszę? A dlatego, że właśnie lato, które z „po prostu” mi się najbardziej kojarzy, coraz bardziej od tej wizji niechcąco mi się oddala. Za sprawą tego artykułu: przeczytaj TUTAJ (abstrahując od stronniczości portalu, bo nie ma  ona tu znaczenia) zrozumiałałam, że to, co wydaje mi się takie piękne – bo proste, naturalne, oczywiste, wcale już takim nie jest. Zdjęcia piękne! Dzieciaki cudowne! Mama też! W czym szkopuł? W haśle: „Polka pokazuje, jak spędzić sielskie wakacje bez komputera. Jej sesja podbija świat”. Czym podbija? Radosnymi dziećmi spontanicznie brykającymi po wiejskich polach z psem? Czyż nie tak wygląda większość wakacji spędzanych „u babci”? Czy „sielskie wakacje bez komputera” naprawdę już stały się taką utopią nadającą się jedynie jako leitmotiv profesjonalnych sesji? Jakoś tak smutno się zrobiło… I przykro widząc jak nasz współczesny świat opakowywuje na siłę naturalność, nadmuchuje naturę, przejaskrawia nowoczesność, która ciągle nadchodzi i ciągle jest jakby nowsza… I człowiek przestaje nadążać. Ja przestałam zrozumiawszy, że zabawy dzieci na wsi to już nie norma, a ewenement… Normą jest bezduszny tablet.

I Krzysiulku wiedząc, że Cię nie ma z nami tak, jakbyśmy najbardziej na świecie pragnęli – nie będę się zdobywać tu na wyżyny mądrości macierzyńsko-wychowawczych pisząc, że ciagle najlepszą formą zainteresowania dziecka jest intereakcja (ot, zwykła zabawa), zamiast bajka z internetu (na tablecie). Nie będę też sięgać marzeniem, co by było gdybyśmy się razem mogli tarzać w tym sianie na łące z psem u boku… Chcę tylko żebyś wiedział, że niesamowicie uczysz nas od zawsze dostrzegania tego „PO PROSTU”.

Życie składa się z drobiazgów i małych pięknych chwil. Gdy będziemy oczekiwać tylko na sprawy wielkie, możemy zmarnować sporą część czasu… A czas płynie. I podsuwa nam nowe wielkie-małe „po prostu”: bociany były i już odleciały – czy ktoś w ogóle to jeszcze zauważył? Lato tak szybko mija. Nadejdą te zlote, jesienne piękne liście. Zanim sie ukurzą i zbrzydną – chcę zapamiętać ich kolor. Chcę nimi kogoś obsypać. Chcę poszeleścić wśród nich kaloszami.

Nie chcę mieć w życiu pozamiatane. Nie chcę sterylności i wygody tabletu. Nie chcę podbijać świata pejzażem wsi. Chcę, żeby „po prostu” – stary, dobry rower; wiejski kot-przybłęda; życzliwy sąsiad; ciekawa „planszówka” w zimowy wieczór – były czymś codziennym dla naszego świata. I by nigdy wszelako rozumiany pęd, wyścig, czy postęp… nie pozamiatał – tego wszystkiego, co kochamy.

Krzyś, umiesz chować szczotki-zmiotki? 🙂

dalajlama

czerma1

Kubusiowy RAP na rak wspak!

RAP dziś rycerzykowo rymuje:
wspak wszak to dziecięcy rak!
Kubusiową główkę objął w swoje macki
I w chemioterapii kroplówki zamienił dziecięce klocki…
Neuroblastoma stopnia czwartego
Każe śpieszyć się z życiem, radosnego chłopca z Jasła wybrała jako niesłusznie cierpiącego.
Gdy uśmiech w gardle grzęźnie, goła główka głos i ręce załamuje,
Kubuś wie, że wygra; że dzieciństwo się naprawi, a dorosłość weselej się namaluje!
Tylko by barwy życiu przywrócić,
dużo medycznych głazów trzeba odrzucić:
kilkakrotna chemioterapia, radioterapia, przeciwciała…,
Terapie, którymi pokonałby największe wojenne działa.
Neuroblastoma to jednak gadzina nieugięta,
A siła jej rażenia – by skuteczna – znów w pieniądzu zaklęta…
Ponad pół miliona złotych kosztuje życie Kubusia,
Niby wiele… ale nie za dużo, gdy każdy przeznaczy cętusia!
Piątak wystarczy!
Kubuś wyjdzie z tego wspak –
z tarczą, nie na tarczy!

Zaproś na nasz kolejny KONCERT RAP Rodzinę i Znajomych!
BILET – jak zwykle – 5 zł – bez wchodzenia z domu!

Dane do subkonta Kuby znajdziecie TUTAJ – patrz: zdjęcie profilowe

Więcej o Kubusiu przeczytacie TUTAJ

wpid-img_197256831208128

Pomagamy! ❤

O jak Odwrócona Perspektywa 60-ciu minut…

Pora na takie wcale nie-wakacyjne przemyślenia. Ale z drugiej strony? Czy to właśnie nie w wakacje ma się czas pomyśleć o tym, o czym codzienna rutyna nie daje czasu nawet wspomnieć…? Czy to nie w wakacje narzekamy, że lato zaraz się skończy i że czas pędzi tak szybko… A zastanawialiście się kiedyś co by było, gdyby „ZOSTAŁO MI 60 MINUT ŻYCIA”?

Chwilka wakacyjnej zadumy i łatwo stwierdzić, że w odpowiedzi na to pytanie Krzysiowa Historia przyniosła nam totalną zmianę perspektywy….

Więc – co by było gdyby zostało mi 60 minut życia?

KIEDYŚ:

– pokłóciłabym się z Komunikującym mi to pytanie: „co to za brednie?!, jakie 60 minut, jak to?!”,

– usiadła i płakała, myśląc o tym co zaplanowałam, chciałam… Przecież zawsze marzyłam z rozmachem…

– pobiegła do kościoła…, uklęknęła przy konfesjonale i uzasadniała księdzu, czy Panu Bogu, dlaczego miałby uznać za 60 minut, że byłam dobrym człowiekiem…

– urządziła wystawne przyjęcie dla Przyjaciół i znajomych, gdzie byśmy wspominali moje życie i nadeszłaby pora pożegnań…

TERAZ:

– najpierw postarałabym się o tym zapomnieć – szkoda czasu na myślenie o czymś oczywistym – wbrew pozorom, każde z naszych 60 minut dnia, może być tym ostatnim… Nigdy nie wiem co za rogiem.

– idąc tym tropem – nikomu bym o tym nie powiedziała

– wysłałabym mms’a z najpiękniejszym uśmiechem na jaki mnie stać do najbliższych Przyjaciół i Rodziny,

– przytuliłabym mima na Rynku – w podzięce za rozweselanie szarej codzienności,

– wysłałabym bezdomnego do smacznej karczmy, wykupiła mu abonament na roczne obiady, prysznic i czyste ubrania…  w zamian za obietnicę, że po pół roku – stanie na prostą i poradzi sobie sam,

– pojechałabym do Domu Dziecka i  oddała Maluchom wszelkie wygody z własnego domu, a na koniec każde z osobna: mocno bym przytuliła do serca życząc: „powodzenia”,

– zjadłabym z ukochaną mi osobą mój ulubiony przysmak, w mojej ulubionej knajpie, wypiła dużo dobrego wina, a potem pojechalibyśmy na niebezpieczną, ostrą przejażdżkę terenową po Bieszczadach,

Trochę sporo tych planów jak na marne 60 minut… Ale zawsze lubimy planować z zapasem marzeń, przeszacowywać czas i własne możliwości. A najważniejsze to zrozumieć, że … nie ślub, nie zaręczyny, nie Wigilia, nie udany wyjazd, nie aktywność online budują naszą oś czasu… Nie liczmy naszego życia poprzez pory roku, wakacje, weekendy… Liczmy każdą jego minutę. I tym samym zmieni się też nasza perspektywa tych niby nudnych, codziennych, zapracowanych dni i wieczorów. Doceńmy inaczej te chwilkę… powiedzenia „dobranoc” ukochanej osobie;  te parę minut rozmowy przez telefon z Mamą, co mieszka daleko; ten wieczór, w którym podamy Rodzinie pyszniejszą niż zwykle kolację…

Najważniejsze, by każde nasze „60 minut” było wyjątkowe dla nas i dla naszych Bliskich… Nigdy nie wiemy kiedy Ktoś naciśnie stoper… A Ci co zostają, niech mają najpiękniejsze widoki wspomnień, obrazów Sztuki Życia… 🙂

Ot, takie wakacyjne przemyślenia.:-)

blue

WAŻNY RAP DLA BŁAŻEJKA!

Dziś RAP głośny i wyjątkowy,
Dla Przyjaciela naszego – Błażejka,
który nam zawsze otuchą i radą każdą pomoc był nieść gotowy.
Dziś nasz Chłopczyk kochany,
musi znów liczyć na dobre serca, które tu wszyscy przecież mamy.
Bo jego serduszko, już raz naprawiane,
znów zaniemogło, będzie poprawiane.
Daleko niestety trzeba fachowej pomocy szukać,
więc już raz do kliniki w Munster trzeba było na operację czekać.
Operacja się odbyła, Słodziakowe serduszko zabiło mocniej,
ale trzeba było drożej zapłacić za przedłużony pobyt na ziemi obcej.
Jeszcze dług niespłacony – i Klinice ten materialny, i Wam ten wdzięczności,
a serduszko Chłopczyka znów wyprawia same przykre złośliwości.
Wyniki zasmuciły Błażejkową buzię,
a prognozy nadciągają dalej jak czarne chmury.
Kolejne cewnikowanie serduszka naszego Słodziaka czeka,
a i operacja w Niemczech na swój bis nie zwleka.
I znów Chłopczyka zdrowie i szczęście od skarbonek zależy,
bo pieniążków trzeba dużo – w tym największe sedno problemu leży.
I dług do spłacenia i kolejne konieczności leczenia,
niemieckie rachunki przysyłają niebagatelne kwoty na cenę zdrowia do przeliczenia.
Błażejek – taki Chochlik kochany,
może być całkiem zdrowy,
ale oprócz uśmiechu i troski Taty, Mamy,
pieniążków trzeba,
co by kardiochirurgia swoją drogą magię wprowadziła jak i gdzie jej potrzeba.
Krzyś nasz rapuje do Was dziś wyjątkowo niedyplomatycznie – „po starej, dobrej znajomości”,
Bo zdrowie jego Kolegi postawił sobie jako Przyjacielski dług wdzięczności!


Plosem zatem… Was Lapel… (RAPer) 🙂

 

Tutaj więcej informacji o Błażejku: TUTAJ

Bilet wstępu na nasz „koncert RAP”:

Jak zawsze – do “nabycia” bez wychodzenia z domu!

Koszt – 5 zł – nie mniej, nie więcej! Czy pojedynczo, czy rodzinnie – jak tylko chcecie, jak możecie…

Gdzie nabyć?

Najprościej: numer konta + wszelkie szczegóły do przelewu: TUTAJ

lub jeszcze prościej – w serwisie Siepomaga TUTAJ!

RAP Błażejek

Na koniec okolicznościowa piosenka dla wszystkich Prawdziwych Bohaterów – Błażejka i wszystkich naszych Pomagaczy! Dziękujemy!

Taki zwykły ważny Dzień

image

„(…) Dziś są twoje urodziny 
Taki ważny, zwykły dzień 
Może razem pomilczymy parę chwil 
O tym, że nam nie jest źle
Pomilczymy na tak 
O nadziejach i łzach 
Aby nasz mały dom 
Miał więcej dobrych stron

image

Dziś są twoje urodziny 
Ktoś zadzwoni, przyjdzie ktoś 
Ale zanim wielki hałas zrobi świat 
Tak zwyczajnie ze mną w ciszy bądź 

Może razem pomilczymy o tym, by 
Jeśli ma być źle to trochę źle 
Pomilczymy na tak 
O nadziejach i łzach 
Aby nasz mały dom 
Miał więcej dobrych stron

image

Dziś są twoje urodziny 
O czym milczę, powiem ci 
Milczę o tym, aby całe życie twe 
Zawsze tak pachniało jak te bzy 
To milczenie, wiesz, moim „Sto lat” jest 
Dziś są urodziny twe.”

 

20150621_163638

*) „Dziś są Twoje urodziny”, R.Rynkowski

P.S. Dziś RAP nietypowy… Nasz 3-latek zamiast życzeń, będzie szczęśliwy jak zrobimy choć JEDEN DOBRY UCZYNEK… Ot, taki prezencik dla Aniołka 🙂 :-*

N jak Na Bieszczady spojrzeć… z Nieba

II RYCERZYKOWY MEMORIAŁ 2015 – Bieszczadzkie fotostory…

DSCF9134A kiedy już się odcieleśnię
i butów mi nie będzie trzeba,
to na bosaka powędruję
by na Bieszczady spojrzeć z nieba.

DSCF9060A może spotkam tam Anioły,
też bosonogie tak jak ja,
co z plecakami zamiast skrzydeł,
są przezroczyste niby mgła.
DSCF9107Zanim do Piotra wrót zapukamy,
nim nam uczynki zważą tam,
wędrówki swoje powspominamy,
za które Panie odpuść nam

DSCF9108A kiedy już się odcieleśnię
niczego mi nie będzie trzeba,
więc lekko będzie mi wędrować,
po szlakach Wysokiego Nieba.

DSCF9120Tam z Aniołami,które będą
też całkiem lekkie,tak jak ja
przy ogniu jeszcze zaśpiewamy,
nim rozpłyniemy się jak mgła.” *)

DSCF9132DSCF9138

Aby wspomnieć także I Rycerzykowy Memoriał: zapraszamy TUTAJ.

*)„Bosonogie Anioły”rozpoczynają płytę „Hotelik spóźnionych miłości”Małżeństwa z Rozsądku http://www.malzenstwo.art.pl (http://www.malzenstwo.art.pl)

M jak mile czasu…

Nasz ukochany Promyku Czerwcowy…,

Dziś zrywamy tę smutniejszą kartkę z kalendarza,
co bezlitośnie odlicza dokładnie 730 dni z Tobą… inaczej.
Mile czasu…
Dokładnie dwa lata temu nasza Rodzina musiała nauczyć się funkcjonować w anielskim kosmosie: widzieć niewidzialne, słyszeć niesłyszalne…
I nie potrafimy sobie Ciebie wyobrazić, że teraz wiecznie odpoczywasz.
Bo jak tu, będąc z nami, nie spocząłeś ani chwili –
heroicznie walcząc niczym doświadczony himalaista na ekstremalnych szczytach…o przerwanie.
Tak Tam, czujemy, że do śpioszków nie należysz, tylko odrabiasz zaległości bycia… łobuziaczkiem, prawie 3-lakiem 🙂
I też tak wcale niedyskretnie ciężko pracujesz – jesteś busolą, sternikiem, strażnikiem, niesamowitym „zbiegiem okoliczności”, przyjacielem, kapitanem… Naszym.
I nadajesz temu pozoremu życiu „dwa minus jeden” rytm, sens, cel.
I pokonujemy te mile czasu coraz sprawniej, coraz normalnej.
I przestajemy zważać na mile odległości…, bo kurczy je nieustanna myśl:
„Jeśli się kogoś kocha,
to ten drugi ktoś… nigdy nie znika”,
Jutro znów pójdziemy symbolicznie na bieszczadzką połoninę:
z balonikiem, rozdamy cukierki,
zaniesiemy Ci nasze „dziękuję”, nasze „co dalej?”, nasze „bądź”…
A mile?
Przecież nie odległością mierzy się oddalenie.
A w naszym anielskim kosmosie – nikt nie nauczył nas ich liczyć 🙂

image

L jak Loteria bocianów

Najpierw jest motylem:
w brzuchu, w sercu…
Potem fasolką, kijanką,
co w ciemno… onieśmiela.
Skrzatem, krasnoludkiem,
co Mamę w coraz większe bluzki ubiera.
I nie wiedzieć kiedy staje się Stasiem, Hanią, Mają, Pawełkiem, Maksem, Blanką.
I nieważne na którym końcu świata będzie kiedyś sam ojcem, czy matką.

I nieważne co bocian przyniesie…
Czy do Taty kapka w kapkę,  czy babciny uśmiech przypomina;
Czy zdrowiutka, czy troszkę mniej szczęścia miała dziecina;
Czy za raczkę poprowadzisz do piaskownicy, czy niewidzialność skrzydeł Ciebie przeniesie przez tęsknienia ławice.

Czy bociana z uśmiechem witasz, czy niechętnie drzwi mu uchylasz…
Dostałeś zwycięski kupon.
Nic ani nikt jak Dziecko – sensu życia nie ubiera.
Dziś Dzień Najważniejszych – co zarazem nasze szczęście i świat budują,
Zamiast drogich prezentów, bądź – z nim – całym sobą.
Tak jak Ono jest z Tobą – zawsze.
Jeśli tylko masz tę szansę…
A bociany ciągle fruwają.

image

image

Dla Rodziców i Dzieci – świętujcie ten Dzień z wdzięcznością… za to, że macie siebie 🙂 :-*

Rycerzyk RAP-owo pomaga PAWEŁKOWI!

Mamy maj, zieleni się świat, różowią się z pierwszych miłości policzki,

Po placu zabaw brykają wesołe dzieciaki, po łąkach- króliczki.

Gdzieś tam obok jednak smutniejszy krajobraz się odsłania,

Na ten świat patrzy mały Pawełek i jego smutni Tata i Mama.

Maluszek na świat przybył w krótszym terminie niż natura przewiduje,

I na start niełatwy pakiet dostał – serduszko, które całkiem nieprawidłowo pracuje.

Serduszko dało się już zreperować operacją ciężką,

Ale inne, poważne choroby naszego Dwulatka bez ostrzeżenia męczą.

Ciągle choruje Pawełek malutki: łamliwe kości, niewydolna wątroba,

I kręcące się głowy, rozłożone ręce polskich lekarzy, co radzą tylko wołać do Boga.

Rodzice nie chcą do Nieba Pawełka bez walki oddawać,

Po obiecujących konsultacjach, o leczenie w Brukseli będą się starać.

Jest szansa, by życie Pawełka ratować!         

Niestety, po raz kolejny nie tylko cierpliwość i pokorę,

Ale bardzo dużo pieniążków musi ono kosztować!

Wyciągnijmy piątaki z kieszeni, zza pazuchy,

Podarujesz chłopcu przeszczep – podarujesz życie!

Polubcie profil Pawełka na FB: TUTAJ

Bilet wstępu na nasz „koncert RAP”:

Jak zawsze – do “nabycia” bez wychodzenia z domu!

Koszt – 5 zł – nie mniej, nie więcej! Czy pojedynczo, czy rodzinnie – jak tylko chcecie, jak możecie…

Gdzie nabyć?

Najprościej: numer konta + wszelkie szczegóły do przelewu: TUTAJ

RAP Pawełek

Piosenka: „Teraz póki czas, ślady wiosny milkną,…”:

K jak… Kalendarz według Krzysia.

Krzysiaczku nasz Drogi,

Na pierwszy krzyk Twój czekaliśmy z niepokojem. Na pierwszy uśmiech Twój czekaliśmy z nadzieją. Na pierwszy wspólny spacer czekaliśmy z uporem. Wszystkie te wydarzenia zapisały się w naszej pamięci złotymi cyframi dat.
I najważniejsze. Wszystkie te dni z Tobą nauczyły nas prawidłowej odmiany czasownika „być”: zamiast „będzie” – „jest”… I nic poza tym.
Twoja Lekcja „jestem tu i teraz”, z cichym życzeniem „bądź” brzmi nam ciągle z tylu głowy… Być może coś o tym wiesz i maczasz swoje anielskie paluszki we wzmacnianiu naszego wyostrzenia uwagi, emocji i zmysłów na to, co TERAZ.
My wpadliśmy na pomysł „rejestratora” tych zwykłych-niezwykłych dni… żeby pamiętać, żeby wspomnieć, żeby docenić…, szczególnie wtedy, gdy wszystko takie codzienne i szare.
Sposób? Zwykły kalendarzyk-notatnik. Taki kolorowy, śmieszny, trochę kiczowaty. Taki „co nie wypada” nosić ze sobą, bo absolutnie nie jest tym samym co codzienny organizer spotkań, załatwień, rachunków etc. To taki Kalendarz najbardziej NASZ z możliwych!
I jedna zasada: w dane, wybrane, zwyczajne-nadzwyczajne Dni wpisujemy hasłowo co nam się miłego przytrafiło, kogo fajnego spotkaliśmy, gdzie wyjątkowo się znaleźliśmy, czym się pozytywnie zaskoczyliśmy.
I powstaje nasza codzienna-niecodzienna Opowieść dobrych zdarzeń – z nami, w roli głównej.Kiedyś do tego wracamy i czujemy, że filozofia „JESTEM” pozwala ŻYĆ – całym sobą, poza biegiem biegu dnia, z prądem ciepłego wiatru wspomnień dla których warto tworzyć nowe, i nowe, i jeszcze nowsze…
Przecież jakże dosłownie przekonaliśmy się już sami, że „wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne…Tylko dziś jest Twoje”*)
Krzysiuś, obiecujemy nasz prywatny Kalendarz zapisywać najpiękniejszymi „DZIŚ” jakie potrafimy stworzyć! Wiele z nich jest nieustannie podarowanych przez Ciebie :-*
I wszystkim z całego serducha życzymy tego samego – Kalendarza Pięknych Dni! 🙂

*) Jan Paweł II, Tryptyk rzymski

image