Krzysiowe pozdrowienia z wakacyjnego Nieba!

ImageP.S. Pozwolimy sobie do tych nietypowych pozdrowień tylko dodać, że z Krzysiem niemożliwe okazuje się możliwe: urlopu miało w tym roku nie być – z różnych względów – ale jednak był: króciutki, nieplanowany, a bardzo udany. Wreszcie mogliśmy pozbierać myśli, rozświetlić spojrzenie promieniami słońca, pobyć sam na sam z własnymi uczuciami, tęsknotami, zadać wiele pytań pt.”co dalej?”. Chociaż i tak coraz bardziej odczuwamy, że w tych wszelkich naszych pomysłach na przyszłość, Krzyś macza swoje anielskie paluszki… Za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni! :-* I tak nieskromnie dodam: synek troszkę podkoloryzował…: wydaje nam się, że nie musiał pędzić za samolotem, tylko siedział sobie wygodnie w środku u nas na kolanach… Czuliśmy go tam… serduchem! 🙂 Bo… „psecies zawse latem – za ląckę!” Choćby niewidzialnie! 🙂 :-*

Image