GDY DO PRZODU ZEGAR RWIE…

„Gdy do przodu zegar rwie …
Ty ustaw się na nie i cała wstecz”

 Wiecie, że dokładnie rok temu była Wielkanoc?

Wiecie, że dokładnie rok temu mieliśmy sporo śniegu…? Przynajmniej w Krakowie.

Wiecie, że dokładnie rok temu wylądowaliśmy z naszym Rycerzykiem na Prokocimiu, gdzie był na granicy utrzymania swojego mieczyka i tarczy? Utrzymał. Był z nami jeszcze potem dwa kolejne najpiękniejsze miesiące.

Niedawno przestawiliśmy czas na letni. Teoretycznie przesunęliśmy wskazówki w przód. I w tym samym momencie przyszła do nas jednoznaczna refleksja, że mimo, iż wskazówki, kroki nasze, wszelkie plany przesuwamy coraz dalej, coraz śmielej w przód, to częścią siebie (sporą częścią) jesteśmy ciągle „wstecz”.

Co dzień, właściwie w większości chwil cofamy zegary naszych myśli wstecz. Najczęściej używana jednostka – nie godzina, a zazwyczaj równy rok. Dowód: kilka pierwszych linijek tego wpisu.

Kilka…naście, kilka…dziesiąt razy dziennie w naszym domu pojawia się słowo-klucz: „Krzyś”. Bo Krzyś to, bo Krzyś tamto… W przeróżnym kontekście: tęsknym – na pewno; wspominkowym – na pewno. Jednak najczęściej – najzwyklejszym, codziennym. I wesołym. Mimo wszystko.

I tym samym Krzyś jest obecny w naszym życiu, domu, sercu zawsze: intensywnie, naturalnie, bez opamiętania…

Może się to ocierać o irracjonalność. Zapewne nasze podejście nie stąpa twardo, a lata sobie te co najmniej kilka centymetrów nad ziemią. I może ktoś powie, że to wręcz szaleństwo. Jednak jedno dla nas jest pewne: w tym szaleństwie jest metoda. Metoda przetrwania – przetrwania tęsknoty, przetrwania poczucia bezlitosnego braku, przetrwania nowego poranka…, gdzie w myśl naszej zasady pojmowania świata: budzik budzi nas i… Krzysia 🙂

I tak tyka sobie ten nasz zegar. Wchodzi właśnie w fazę wiosny. Jego tarcza może się ciut rozjaśnia, zazielenia; a wskazówka tyka weselej, żwawiej. A my? Dokładnie tak jak kiedyś wykrzesujemy z każdego tyknięcia wszelkie najmniejsze minuty radości, jednocześnie tłumiąc ukryty w sekundach, zawsze obecny strach.

Zupełnie tak jak kiedyś.

Radość bycia Mamą najdzielniejszego synka na świecie.

Strach, że dzielność tę odmierza pędząca klepsydra diagnoz.

Radość życia „na 100%”, angażując wszelkie wymyślone emocje.

Strach, że szczęście nawet wywalczone, bywa ulotne…

Zupełnie tak jak dziś.

Radość każdego poranka i każdego wieczora ukoronowana wędrówką myśli do Synka.

Strach, że wyczuwalna obecność jest jednak przezroczysta…

Radość z powrotu do zapomnianej normalności pt. „dom-praca-dom”,

Strach, że ta sama codzienność zabije wszystko to, czego się od Krzysia niecodziennego nauczyliśmy.

Radość, że Krzyś nie trafił w żadne inne, tylko nasze ramiona; że byliśmy/jesteśmy jego Mamą i Tatą.

Strach, że żyjemy w społeczeństwie, gdzie Rodzice tacy jak my, zamiast dumy, że ich chore dzieci dorosły, że dają radę…, czują presję pretensji odbiegania od uwielbianego dziś schematu: „piękni, młodzi i bogaci”.

Radość, że doświadczyliśmy miłości jaka się rzadko zdarza: najczystszej, najprawdziwszej, bezwarunkowej.

Strach, że już nigdy nikogo nie pokochamy tak samo…

„Wstrzymywany jednak drgnął
Wskazówkę ujmij w dłoń i…”*)

I?

 

*) E. Bartosiewicz, „Zegar”

 

Image

Nareszcie! Książka „RYCERZYK” – PREMIERA!

Dziś 21-szy dzień miesiąca. Pora na nasz RAP – trzeci! Nietypowy!
Pomoc, tym razem zbiorowa: nieuleczalnie chorym dzieciaczkom z „Alma Spei” Hospicjum dla Dzieci. W tle muzyka… inna niż zwykle. A bilet, tym razem namacalny – wyjątkowa książka!

 okładka_Rycerzyk_zdj

 Tutaj odważyliśmy się opisać najcudowniejsze 11 miesięcy naszego życia… większość z nich przepłakaliśmy…

 

Tutaj chcemy przekazać Lekcję, jakiej udzielił nam nasz Synek – Krzyś…
Takim jak my jesteśmy teraz – aby wytarli mokre oczy…
Takim jak my byliśmy wcześniej – aby przetarli zamknięte oczy…

 

Tutaj chcemy podarować innym Rycerzom i Księżniczkom – małym Bohaterom z „Alma Spei” Hospicjum dla Dzieci – jak najdłuższe, najpiękniejsze, najpewniejsze „jutra” w domu, wśród najbliższych – całkowity zysk ze sprzedaży książki przeznaczamy na potrzeby Dzieciaków… „by śmiały się do końca”.

logo_alma_spei 

GDZIE KUPIĆ KSIĄŻKĘ?

Skontaktuj się z „Alma Spei” Hospicjum Dla Dzieci pod adresem mailowym: hospicjum@almaspei.pl

Książka pt. „Rycerzyk”:

– powstała na podstawie bloga www.krzysiowemaleconieco.com
– zawiera osobiste przeżycia, przemyślenia, pamiętnikowe opisy wydarzeń minionego roku u boku naszego Synka Rycerzyka-Krzysia,
– dodatek – pomiędzy rozdziałami – stanowi nietypowy scenariusz filmowy naszego autorstwa pt. „Jeden dzień zza lustra”,
– oprócz ważnych przemyśleń ‘Wstępu’ i puenty ‘Zakończenia’, znajdziecie także kilka wierszy,
– wydanie zawiera kilka kolorowych krzysiowych fotografii – ku pamięci…
– ilość stron: 158, cena okładkowa: 26 zł.

Nie na miejscu jest zapewne życzenie: „miłej lektury”, ale ucieszymy się, jak będzie „wartościową lekturą” i takiej właśnie każdemu z Was życzymy! :-*

Z tarczą, czy na tarczy…?

Wibrujący dźwięk budzika, szybki makijaż, pachnąca kawa, rogalik, torebka złapana w biegu, dzień się do nas otwiera – trzeba go wziąć w ramiona i mocno przytulić albo po prostu złapać i ciągnąć za rogi. Jak kto woli. Do tego idzie wiosna – ogólna ekscytacja, że zaraz się zrobi znów zielono, znów cieplej, znów radośniej. Czyż nie jest cudownie? Prawie jak w reklamie, prawda? Bo tak stoję sobie na tym przystanku czekając na autobus do pracy, niby najzwyczajniej w świecie przeżywam ten, czy poprzedni albo każdy kolejny dzień i tylko jedna wiercąca myśl kołacze mi się po głowie: przecież nic nie jest takie samo jak ponad 2 lata temu. Nie jest do końca normalnie. Nie jest „jak gdyby nigdy nic…”. Nie może tak być.
I co dzień obiecuję sobie, że zrobimy wszystko, aby to „jak gdyby nigdy nic” nie zwyciężyło. Ono nie nastanie nigdy – w naszych sercach, myślach i działaniach.

Bo takiej wiosny jak poprzednia nie będzie… Bo tamtej wiosny byliśmy zupełnie inni niż przedostatniej i jeszcze inni niż teraz. Byliśmy wszyscy razem – w trójkę – w domu i przeżywaliśmy ją tak intensywnie jakby 50 wszystkich wiosen przyszło do nas naraz… 50 najważniejszych lekcji życia, 500 najgłośniejszych uśmiechów Mamy i Taty, 5000 łez… szczęścia. A teraz normalność, zwykła codzienność, która wraca do nas, a my wracamy do niej… z tarczą, czy na tarczy?

Z tarczą…

Zawsze rozśmieszały mnie egzaltowane wywiady kobietek-celebrytek, które zaraz po tym jak opuściły porodówkę, na wszystkich kolorowych okładkach obwieszczały: „macierzyństwo zmienia”. A teraz ze skruchą własnej kpiny napiszę dokładnie tak samo: macierzyństwo zmienia. Ekstremalne macierzyństwo zmienia… ekstremalnie. Bo czymże może być kolejny długi dzień w pracy, stresująca rozmowa, nadmiar obowiązków w porównaniu… z kolejnym dniem, kiedy przez długie miesiące wyruszaliśmy na oddział Intensywnej Terapii nie wiedząc nigdy przenigdy co nas czeka, jakie diagnozy, jak bardzo bezpośrednie stąpanie cierpkim słowem po cienkiej granicy życia i śmierci… własnego dziecka – kochanego nad życie.

Daliśmy radę. Daliśmy radę zmierzenia się ze sromotnym upadkiem naszych planów, drastycznym pogrzebaniem w sumie najprostszych marzeń, rozsypaniem się naszego życia na drobny pył… Nikt nas nie pytał o zdanie, czy i dlaczego tak właśnie miało być… Za to my pytaliśmy wielokrotnie. Ciągle pytamy. Jakoś jednak nie możemy znaleźć odpowiedzi. Więc zamiast tego, wzięliśmy ten pył w dłonie i zaczęliśmy przesiewać te wszystkie ziarenka, rozdmuchane przez nieznajomy dotąd, a jakże silny wiatr pokory, bezwarunkowości uczucia, bezgraniczności wiary… Zebraliśmy je razem (choć łatwo nie było) i sami byliśmy zdumieni jak wiele udało się zbudować… z piasku. Ale na skale. A skałą naszą – zawsze, wciąż i niepodważalnie: Krzyś.

Na tarczy…

No to idzie ta wiosna… No to znów pojedzie po chodnikach więcej wózków, przylecą bociany, za oknem będziemy słyszeć szczebiot wracających z przedszkola dzieciaków. A my nie będziemy tej wiosny stać w oknie z naszym Krzysiem jak uwielbialiśmy to robić rok temu. Nie odbiorę go po pracy ze żłobka, czy nie skorzystam z urlopu wychowawczego. Za to o Krzysiu dalej mogę rozprawiać godzinami, a we mnie buduje się ciągle niesamowite uczucie: przeogromna duma bycia Mamą takiego dzielnego Rycerzyka! I gdy tak patrzę sobie na spacerującą młodą mamę na spacerze (nie z zazdrością, bo wciąż uwielbiam wszystkie dzieci), nie odganiam specjalnie nieustannej myśli: „Dla Ciebie to zwykły spacer – takich tysiące… Dla nas – był on dany jeden… na tysiąc”. I przypominam sobie wtedy jak ważne jest docenianie tego, co „tu i teraz” i że przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro… Tylko, że „dziś” strasznie lubi tę prawdę gmatwać – planowaniem…jutra.

Mam przed sobą zdjęcie Krzysia – nieustannie, w domu, w torbie, w pracy… Czasem go cmokam, czasem się wpatruję, czasem „gadam” myślami, często puszczam „oczko”, bo wiem, że on przecież wie, o co chodzi… 🙂  Może mało to normalne, może ociera się o infantylność, może… a co mi tam, nieważne! Bo tyle sił, odwagi i takiego wewnętrznego spokoju daje Krzysiowa minka, spojrzenie, wspomnienie, że Rycerzykowi oprzeć się nie można i On zawsze utwierdza w jednym: „będzie dobrze Mamcia, czuwam”. I jesteśmy pewni, bo doświadczamy tego co dnia, że mamy teraz swojego prywatnego Aniołka, który nie pozwoli nam nigdy nikomu zrobić krzywdy; który prędzej, czy później ześle jeszcze lepsze dni; który stara się jak może, byśmy nie odczuli jego fizycznego braku, ale… Przecież mimo tego spokoju, wiary i szczęścia jakie budujemy teraz od nowa i po swojemu, zawsze zwycięża jedno przekonanie: „cena jaką przyszło nam za to zapłacić, była, jest i będzie ZAWSZE zbyt wysoka…”.

No to z tarczą, czy na tarczy?…

łóżeczko

R Y C E R Z Y K O W O – książkowo!

Rycerzykowy tydzień czas zacząć: 21.03.2014PREMIERA naszej książki w sprzedaży internetowej (na razie w księgarni internetowej Wydawnictwa WFW – dokładny adres podamy w piątek), w 21-sze urodzinki Krzysia, w Pierwszy Dzień Wiosny…, tak jak sobie to wymarzyliśmy!

Y… yyy… tak, cieszymy się bardzo, ale chyba bardziej boimy się i stresujemy przed tym finałem długich miesięcy pracy i przygotowań 🙂

Chcemy jednak wierzyć, że ma TO SENS: przecież ważne Lekcje trzeba zapisać, zapamiętać, wracać…, a nie pozwolić im pofrunąć w tylko internetową przestrzeń.

Ekipę wsparcia tego SENSU wydania „Rycerzyka” mamy ogromną: przede wszystkim WAS 🙂 oraz niespodziewaną armię formalnych Patronów książki – Gazeta Krakowska, Radio KRK.FM, Fundacja „Słoneczko”, Fundacja „Oswoić Los” wraz z portalem Damy-rade.org, Stowarzyszenie „Dlaczego.org.pl”, „HELP – wentylacja domowa”, portal „Zaradne Matki”, portal „SOS Rodzice.pl”, Fundacja „Nagle sami”.

RAP w tym miesiącu oczywiście się odbędzie – jak się domyślacie, będzie miał nieco inny wymiar, ale wciąż jeden cel: akcja poMOCY!

Zazdrościmy autorom książek opisujących np. swoje wakacje w Toskanii, fajne przepisy kulinarne albo sensacyjne intrygi akcji… Pewnie, że wolelibyśmy o tym pisać, może kiedyś… Teraz: prawda, emocje, rozrachunek priorytetów i wartości oraz najważniejsze „ku pamięci” siły, odwagi i pokory takich Rycerzyków, jakim m.in. był nasz Krzyś…

Youtube jaki odważyliśmy się Wam pokazać „zawirusował” ważnym przesłaniem tysiące Rycerzykowiczów w sieci – dziękujemy najpiękniej! :-* Aby książka dotarła wszędzie tam, gdzie jest mile widziana, dołączajcie do okazjonalnie utworzonego WYDARZENIA na FB – zapraszajcie innych!:-)

Każdy zakupiony egzemplarz ma ogromne znaczenie: całkowity zysk ze sprzedaży „Rycerzyka” zdecydowaliśmy się przekazać Podopiecznym Krakowskiego Hospicjum dla Dzieci „Alma Spei”. Więcej szczegółów dlaczego właśnie im – już wkrótce!

DZIĘKUJEMY DZIĘKUJEMY DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚCIE Z NAMI W TYM ZNÓW WAŻNYM DLA NAS CZASIE! ♥ ♥ ♥

i-solarny-aniol-z-ksiazka

 

MISJA „KRZYŚ”

”SAM NIC NIE CZYNIŁEM DOBREGO
ANI MNIEJ ANI WIĘCEJ
TO TYLKO ANIOŁ ROZDAWAŁ
CZASAMI PRZEZ MOJE RĘCE.”

/ks. Jan Twardowski, “Prośba”/

Tuż po ostatnim pożegnaniu Krzysia, pojechaliśmy w Bieszczady… Do małego drewnianego domku niemalże na pustkowiu, gdzie tylko my, cisza, czas, który zdawał się stanąć w miejscu… I Krzyś. Mieliśmy wrażenie (i mamy nadal!), że był wtedy i jest z nami obecny wciąż, że nie było żadnego pożegnania. Synek nasz być może jest teraz tą naszą wewnętrzną siłą, która podpowiada jak, którędy, dokąd mamy iść… I ta siła właśnie kazała nam w bieszczadzki wieczór dosłownie wziąć długopis i rysować… grafy, strzałki, tabelki, które budowały scenariusz pt. „co dalej?” – kolejne pomysły, projekty. Teraz: plan „realizacja”. Tematyka: a jakże – krzysiowa! 🙂

Krzyś inspirował nas różnie: czasem bardziej osobiście, czasem i dość często podpowiadał, aby opowiedzieć naszą historię światu…

No to po kolei:

Zaczęliśmy malutkimi kroczkami, bardziej prywatnie, łapaliśmy wspomnienia i zamykaliśmy pod różną postacią, aby nigdy nie uciekły. Bo zbyt cenne:

Następnie Krzyś otworzył nasze głowy szerzej, bo wokół nas zebrało się niewiarygodnie wiele dobrych serc – dla potrzebujących serc:

  • Portal dedykowany Rodzicom Chorusków – prace trwają (będzie bajkowo!)
  • W czerwcu chcielibyśmy zorganizować pewien ważny Memoriał – etap: planowanie

Krzysieńku,… prowadź dalej tą niewidzialną Siłą –

ku pamięci; ku otarciu łez takim jak my; ku wywołaniu łez u tych, co nigdy nie mieli pojęcia… jak ważne jest „dziś”.

Dziękujemy, że jesteście z nami, że jesteście ważną „składową” tej Siły! :-*

DSCF2637“Bieszczadzkie” notatki

1% AFTER PARTY

Drodzy nasi!

Skąd ten tytuł? Bo nasz RAP wciąż trwa, dotyczy pomocy Maluszkom-Choruskom, a dziś znów o tej dobrowolnej, drobnej, ważnej pomocy będziemy pisać… w formie after party naszego koncertu z 21.02.2014.

Albo też jako inna forma after party… minionego roku. Bo o 1% podatku będziemy pisać: po ubiegłym roku pora na rozliczenia, pora na podsumowania, pora na bezinteresowny gest dobroci w jednej, maleńkiej kolumnie na naszym PIT. Piszemy Wam o tym, bo dostajemy wiele zapytań: „dla kogo?”, „jak?”, „wy wiecie lepiej…”. Nic nie wiemy lepiej oprócz tego tak banalnego stwierdzenia: „1% tak niewiele, a może tak wiele…”. Może wiele, naprawdę! Byliśmy przez chwilę po tej drugiej stronie – czekających, proszących, planujących małe wielkie cuda… My akurat nie zdążyliśmy z 1% od żadnego z Was skorzystać, ale uczestniczyliśmy w wielkiej, państwowej zbiórce groszy, dziesiątek złotych, setek… i przecieraliśmy oczy ze zdumienia: odrobinki na koniec tworzą ogromną garść pomocy pięknych Ludzi, która pozwala spełniać te małe lub nawet te najbardziej śmiałe marzenia. Gdyby Krzyś dziś był, wiemy, że dzięki Wam – Waszej pięknej inicjatywie przekazywania naszemu synkowi 1% podatku, moglibyśmy mu zakupić przenośny koncentrator tlenu = bylibyśmy wolni od domowych kabli! 🙂 Ależ bylibyśmy wtedy szczęśliwi…

Nie będę pisać wiele zbędnych słów, bo w tym roku nie mnie jest dane stawać w szranki z innymi proszącymi o 1%, za to posłużę się cytatem pięknego, ważnego tekstu napisanego ręką Mamy znanego Wam już Adasia, która tłumaczy prosto i uczciwie „o co w tym wszystkim chodzi”:

„Zatem znów, jak co roku, stajemy na linii startu. Rozglądamy się dokoła i spuszczamy nisko głowy, widząc wokół siebie nieprzebrane morze ludzkich i nie tylko ludzkich nieszczęść i wyciągniętych po pomoc rąk. Nie powinno tak być. Nie powinno być tak, że jedyną szansą na przetrwanie, na życie, na zdrowie, na poprawę jakości funkcjonowania jest wzięcie udziału w wyścigu na nieszczęścia. Że światem rządzi ekonomia godna Sparty. Że trzeba spuścić wzrok i wyciągnąć rękę – albo skazać swoje dziecko na śmierć lub cierpienie.

Nie powinno tak być, ale nie wiem, nie mam pomysłu, jak można to zmienić. Dlatego, bardzo z siebie niezadowolona, stoję wraz z innymi. I tak sobie myślę – nie zmarnujcie swojego 1 procenta. Tą jedną decyzją możecie zmienić czyjeś życie. Sami dokonacie najlepszego wyboru, na kogo chcecie ten jeden procent przeznaczyć (…). Ale nie przepuśćcie okazji, żeby komuś pomóc. Za to Wam z góry dziękuję.”

Kochani, pytacie często kogo „polecamy”, aby wpisać w rubrykę. Najchętniej powiedzielibyśmy nikogo tzn. absolutnie wszystkich. Nie można dzielić dzieciaków na mniej lub bardziej chore; na lepiej lub gorzej rokujące; na bardziej lub mniej potrzebujące. Każdy apel o pomoc jest tak samo ważny, każde słowo „pomóż” – tak samo zawstydzone, co jednak potrzebne.

A jeśli naprawdę nie macie wokół nikogo Wam, Waszemu sercu, intuicji bliskiego Potrzebującego i mielibyście zostawić pustą rubrykę – przypominamy Wam choćby te Dzieciaczki, które są nam szczególnie bliskie i niekiedy także gościły na naszym blogu: super dzielny Wojtuś; śliczny Mały Książę; sam ale nie samotny Olafek; przesłodki rekordowy wcześniak Tymek; Krzysiowa „dziewczyna” Nadia; księżniczka Marysia; bohaterka Gabrysia; troszkę starszy kolega Grześ; Iskierka Eliza… I można by wymieniać i wymieniać – bez końca. Jeśli ktoś potrzebuje u nas zamieścić także swój apel, wspomnieć o swoim Chorusku – piszcie proszę w komentarzach, śmiało! :-*

I dla Pytających o pomoc z tej „drugiej strony barykady” chcemy podsunąć jedno, sprytne, proste rozwiązanie. Aby lepiej dotrzeć ze swoim apelem do świata (co wiemy, że wcale nie jest takie łatwe wśród morza Potrzebujących), polecamy skorzystać z pięknej akcji pod patronatem aktorki Pauliny Holtz, organizowanej przez zaprzyjaźniony z nami portal www.zaradnematki.com, który tworzy „bazę” Dzieciaczków proszących o 1% podatku – jest prosto, przejrzyście, jeszcze niezbyt tłumnie i mamy nadzieję – skutecznie!

Mamy nadzieję, że to nietypowe „after party” będzie pomocne Tym, którzy chcą pomóc oraz Tym, którzy potrzebują pomocy… A z naszej strony, cóż… pięknie dziękujemy za przemyślane, dokładne wypełnienie ważnej rubryki – Twój 1% naprawdę może zdziałać… małe, wielkie cuda! 🙂 Banalne…, ale prawdziwe :-*

1389867889_59ozx7_600

Wyjątkowy FILM o wyjątkowym RYCERZYKU…

Gdy ktoś zapyta nas co robiliśmy dokładnie o tej porze rok temu… z najgłębszego snu wyrwani odpowiemy: WNIEŚLIŚMY W RAMIONACH NASZEGO SYNKA DO DOMU… DO DOMU!
A wszystko wokół było wtedy takie malutkie… My – najszczęśliwsi! Na pamiątkę:

– DLA CIEBIE, KRZYSIU-RYCERZU –

 – ku pamięci, ku tęsknocie, ku miłości…, mimo, że czasem wciąż „nie mogę uwierzyć, że… byłeś. Że… Cię nie ma.”

Mama i Tata

Przełomowe wiadomości o „Rycerzyku”!

Turuttututtuuu…

Kochani, nie będziemy dziś owijać w bawełnę, bo za bardzo się cieszymy i jednocześnie stresujemy 🙂 A i tak wiemy, że długo trzymaliśmy Was w niepewności… Tak, pisanie, umowy, rozmowy, negocjacje, dogrywanie końcowych spraw z Wydawnictwem trwały długo, ale dziś mamy oficjalne potwierdzenie:

KSIĄŻKA „RYCERZYK” W NAKŁADZIE WYDAWNICZYM UKAŻE SIĘ NIEBAWEM… CELUJEMY NA PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY! (rocznica I Urodzinek Krzysia świętowanych w domku!) 😀

Odliczanie -start!… 21.03.2014 *)

Jeszcze wiele przed nami nieprzespanych nocy, ostatnich poprawek, poszukiwań Patronów, łamigłówek, ale jedno jest pewne: nasz „Rycerzyk” będzie mógł trafić w normalnej cenie, formie, trybie sprzedaży do absolutnie KAŻDEGO kto tylko będzie chciał go przeczytać… 🙂 Ku pamięci… :-*

I całe to pozytywne „zamieszanie” jak zwykle zawdzięczamy tylko i wyłącznie Wam, Kochani Przyjaciele Krzysia. Gdyby nie Wasza zaskakująco pozytywna reakcja na grudniowe albumowe wydanie „Rycerzyka”, nigdy by nam nie przyszło do głowy, aby potem szukać wydawnictw, planować wielki nakład…, a przyszło w momencie, gdy zastanawialiśmy się jak to napisać/powiedzieć, że wtedy mieliśmy tylko książek-albumów sztuk… 5 😉

Co do zawartości książki, pozostajemy wierni jej treści oraz jej niezwykle nam bliskiej okładce, którą już dobrze znacie. Natomiast będzie też pewna „nowość”, której nie znajdzie nikt w edycji grudniowej. Do książki odważyliśmy się wpleść pewien własnoręcznie napisany, dość niecodzienny scenariusz… 😉

I najważniejsze – oczywiście cel sprzedaży książki nie wyobrażamy sobie aby był jakikolwiek inny jak charytatywny – cały zysk ze sprzedaży książki przekażemy Choruskom-Maluszkom (szczegóły wkrótce).

Wszelkie nowe, ważne  informacje, jakie będą do nas napływać w związku z wydaniem – będziemy przekazywać na bieżąco.

A póki co, trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło po naszej optymistycznej myśli i żeby „Rycerzyk” nasz przekazywał dalej swoją ważną Lekcję każdemu, kto zechce przytulić go mocno do serducha… :-*

*) data premiery – w przybliżeniu.

okladka_allegro_resized

21.02.2014: KONCERT RAP DLA MATEUSZKA

Powoli gasną światła…

Właśnie wróciłeś z pracy, wygodny dom, bluza, obiad, herbata + książka/babski magazyn/bajka dla dzieci. Przed nami piękny, rodzinny, spokojny weekend. A my robimy znów dryń dryń: kolejna RAP-owa przypominajka! W tym miesiącu także trzeba pomóc dzieciakom! Żeby… czuć się spełnionym, spokojnym w sumieniu, uskrzydlonym! Tak, poMOC uskrzydla, prawda? 🙂 Poczujmy TO! Krzyś obiecuje „dodać skrzydeł” wątpiącym w TO 😉

Niewidoczny Dyrygent…

Nasz Krzysiulek dziś postanowił, że nie odda batuty, ale oszczędzi gardełka naszej wirtualnej a’capelli i znalazł świetny podkład muzyczny – pierwszą dopasowaną stylistycznie naszemu wydarzeniu piosenkę, która zagra Wam poniżej tego wpisu. Chyba nie bez powodu nasz synek wybrał właśnie tę piosenkę, bo przecież jakże ona jest prawdziwa i on coś o tym wie:

„Zobacz! Ile miłości w każdym człowieku,
nie jeden by chciał przeżyć choć pół wieku,
i nie jednemu od wielu lat najbliższych ziomów brak,
ciężko pogodzić się z tym, ale mimo tego ja i tak:

Jestem tego pewny,
w głębi duszy o tym wiem,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata który
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry
wszyscy razem spotkamy się.

Na scenie: mały MATI…

Tak, ten sam Mati, który Przyjacielem Krzysia był, jest i będzie. Choć chłopcy się nigdy nie poznali osobiście, to Krzyś zawsze mógł liczyć na Rodziców Dzielnego Mateuszka, przybiegających słowem, myślą i czynem  z dobrą radą, ważnym wsparciem, potrzebnym sprzętem… Choć Mateuszka mięśnie odmawiają posłuszeństwa, bo rdzeniowy zanik mięśni niestety bywa niezwyciężony, to główka 5-letniego Księciunia pracuje na najwyższych obrotach i chciałby on tyyyle nam mądrych rzeczy powiedzieć… oka mrugnięciem. A żeby tak się stało: żeby umożliwić komunikację Matiego z jego najbliższymi, potrzebny specjalistyczny sprzęt wart bagatela… kilkadziesiąt tysięcy złotych. Potrzebne więc choć najmniejsze wsparcie w kluczowej sprawie: „usłyszeć” potrzeby, uczucia, opowiastki własnego dziecka… bezcenne, prawda? 🙂

Pora na… RAP!

 Niebieskooki przesłodki książę

Najchętniej nie odrywałby wzroku od książek,

Kocha rozmowy, zabawy, igraszki,

Wszystko czasem lepiej niż dorosły rozumie,

oprócz swojej choroby zakładającej przeróżne, smutne, trudne maski.

Chciałby powiedzieć „mamo”, „kocham”, „dzień dobry”, „dobranoc”,

powieką mrugnąć, wprowadzając niewyobrażalne szczęście, nową moc.

Niby niewiele, a czasem znaczy wszystko.

Pójdźmy WSZYSCY na koncert z biletem,

aby wbić kij w poMOCY I DOBROCI mrowisko!

 

RAP Mateuszek

Bilet wstępu na nasz „koncert RAP”:

Jak zawsze – do „nabycia” bez wychodzenia z domu!

Koszt – 5 zł – nie mniej, nie więcej! Czy pojedynczo, czy rodzinnie – jak tylko chcecie, jak możecie…

Gdzie nabyć? Wpłat należy dokonać na SUBKONTO Mateuszka (różowa ramka NA DOLE artykułu o chłopcu, jako odbiorcę podajcie: Stowarzyszenie Pomocy Szkole „Małopolska”).*

Więcej informacji o Chłopcu na jego facebook-owej STRONIE.

To co, Kochani, jest moc… poMOC? 😉

ZAPRASZAJCIE ZNAJOMYCH, UDOSTĘPNIAJCIE! **

*) Przepraszamy, że nie ułatwiamy Wam zadania i nie podajemy bezpośrednio numeru subkonta Dziecka, któremu pomagamy w danym miesiącu. Bardzo byśmy chcieli, ale w myśl prawa, podanie numeru konta wraz z apelem pomocy świadczy o zbiórce publicznej, której my tutaj nie organizujemy, bo nie jesteśmy Fundacją. Jesteśmy tylko „krzysiowe małe co nieco” 😉 Jesteśmy od dobrej inicjatywy kliknięcia w link i… przecież wiecie co dalej 😉 :-*

**) Pamiętajcie, nasza sala koncertowa jest ogromna – może pękać w szwach! I co najważniejsze – bilety można nabyć 24h, 7 dni w tygodniu! „Piątaki” możecie tym samym wpłacać caaały kolejny miesiąc – do następnego RAP-u, tylko czasem co się odwlecze… to uciecze 😀

Z serii: Walentynkowe rozmowy z Niebem…

 – Krzysiu…, czym jest właściwie ta miłość?

– Mamuś, miłość, to żeby być, mimo wszystko… Obok. Zawsze.Wszędzie.

– Krzysiu, ale czasem nie da się być „zawsze”, „wszędzie”… I jeszcze „obok”.

– A właśnie, że się da! Bo „wszędzie” możesz być nie tylko stópką, ale myślą, uśmieszkiem, smutaskiem, uf…ufnością, tęsknieniem. Dołączasz właśnie wtedy z tym „obok” do kogoś, kogo kochasz. Wtedy serduszko Ci tak się troszkę ściska, robi się cieplutkie. „Zawsze” jest za to wtedy, kiedy czujesz, że musisz właśnie tak do kogoś powędrować – przytulić się na kanapie, czy też polecieć myślą helikopterem na koniec świata…

– Kochanie, a czy fajna jest ta miłość?

– Jak ktoś dobrze ją doprawi to jest smaczna, Mamuś.

– Jaka Maluchu, smaczna?

– Tak. Jak jest za dużo słodka – to  niezdrowo przecież. Jak zbyt dużo łezek ją zalewa – słona się robi. [Krzyś marszczy nosek]

– Krzysiu…, a czy takie maluśkie dzieci potrafią już kochać?

– Mamuś, Maluszki kochają najmocniej właśnie…

– A dlaczego tak sądzisz?

– No bo… zobacz, to takie proste: nie umiemy zbyt dobrze liczyć, analizować, nie wiemy za bardzo co to znaczy to trudne słowo „duma”, krzyczymy tylko jak jesteśmy głodni albo jak mokro, ot takie jedyne foszki… I nasza miłość jest też najświeższa.

– Krzysiu, najświeższa?

– Tak Maminka, przyniesiona stamtąd, gdzie się rodzi dusza… A tam powstają same najpiękniejsze sprawy. Taka sytuacja… Coś przecież już o tym wiem, prawda?

– To znaczy synku, że moja miłość jest już… nieświeża, przeterminowana…?

– Nie Mamuś, ale troszkę ją zapominasz. Widzisz, Tata może chciałby jakąś romantyczną kolację wreszcie. A Twój dawny Przyjaciel czy najfajniejsza Koleżanka – czeka na niecodzienne, miłe słowo. A Babcia z Dziadkiem – przytuliłaś ich dziś? No… odkurzaj tę miłość plosem. Jeśli nie masz czasu na co dzień, to właśnie dziś… zamiast narzekać, że „znów są Walentynki”…

– Oj, Krzysiu, ale Ty się mały mądralka zrobiłeś… 🙂

– Mamcia, pokazuję tylko jak bardzo Was kocham… Wreszcie mogę – bo wiesz, wcześniej było mi ciężko…

– Krzyś, Ty o każdy poranek więcej z nami dawałeś największy dowód miłości, synku. Byłeś. Obok. Zawsze. I mimo wszystko.

– A bo wtedy to Ty mi powtarzałaś: „Bo miłość jest wtedy, kiedy się kogoś lubi… za bardzo”*). Ja wszystko pamiętam! Nawet gdy nie wszystko z tego rozumiałem, to wtedy mój ulubiony miś **) się tak niewidzialnie słodko do mnie uśmiechał i przytakiwał… 😉

– Dobrze, Kochanie. Ciepłe słowo dla Bliskich nam już tutaj jest :-* Przytulaski najpotrzebniejsze były. Teraz chodź, pomożesz Mamie przyrządzić tę kolację dla Taty. Ty zapalasz świeczki.

– Tylko plosem, nie celwone… 😉 :-*

Psst… Kochani Nasi, duużo MIŁOŚCI – tej Widzialnej i tej Niewidzialnej…! :-* 🙂

ImageNasz AMORek – Krzyś!

*) „Kubuś Puchatek – powieść Alana Alexandra Milne’a

**) ulubiony miś Krzysia (dla Niewtajemniczonych) = Kubuś Puchatek