– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy? – Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. KIEDY SIĘ KOGOŚ KOCHA, TO TEN DRUGI KTOŚ NIGDY NIE ZNIKA.
Bo czasem tak po prostu jest… Bo czasem smutniej… Bo czasem przychodzi i odchodzi rocznica ślubu… Bo czasem zostają pretensje… Bo czasem…
Pamiętam, kiedy eleganccy… najszczęśliwsi na świecie, wysiedliśmy przed kościołem. Czarny garnitur błyszczał. Biała suknia szeleściła, ozdobiona białym woalem. Ukochany narzeczony podał rękę, by było łatwiej zsiąść z pięknej karocy. Podniosłam nieśmiało beztroski wzrok. Byliście Wy – dziesiątki ciepłych, serdecznych, roześmianych twarzy.
Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela…
Pamiętam, kiedy eleganccy… przepełnieni bólem największym na świecie, wysiedliśmy przed kościołem. Czarny garnitur wyblakł. Skromniejsza, biała sukienka przepasana czarnym woalem. Ukochany mąż złapał za rękę, żeby odwrócić wzrok od karawanu z małą, białą… . Podniosłam nieśmiało zmęczony wzrok. Byliście Wy – dziesiątki smutnych, oniemiałych od łez tych samych twarzy.
Co Bóg złączył, niech sam nie rozdziela…
/fot:archiwum prywatne/
Nigdy więcej białej sukni… I woalu. Ot, taka modlitwa.
Hm… O jaki to kwiat może chodzić? Tak, dziś z okazji swoich imienin, nasz Solenizant – jak na najprawdziwszego Rycerzyka przystało – dostał okazałe, mocne mieczyki… 🙂
Jednak wracamy do imieninowo-kwiatowej opowieści sprzed roku: Początek historii o Krzysiu-Ogrodniku!, pamiętacie? 🙂 I znów wszelkie naręcza podarowanych Krzysiowi róż, słoneczników, konwalii; różnorakich kwiatowych kompozycji, upięć, wiązanek nagle… usuwają się w głęboki cień, gdy na scenę wychodzi on – kwiat Krzysia – wyjątkowy storczyk!
Scena, to zwykły parapet w niezwykle symbolicznym dla nas oknie… Bo to właśnie w tym oknie najczęściej (czasem godzinami!) siedział nasz synek i przez jego szyby uczył się (na swój sposób) co to jest świat, ten poza jego łóżeczkiem… Parapet ten znajduje się w naszej sypialni, więc co rano dane nam jest oglądać to, co wprawia nasz Aniołek ze swoim Podopiecznym 😉
Kwiat ten jest właściwie jednocześnie DLA oraz OD Krzysia. DLA – bo kupiony do Krzysiowego pokoju i czekał w nim wraz z nami na uroczyste, wyczekane przybycie Dziedzica do domku. OD Krzysia, bo synek dba o niego wyjątkowo pieczołowicie – przez cały rok właściwie jest obsypany kwiatami, tempo przemiany storczyka-kwiatka w storczyk-drzewo jest zawrotne, a zdolności reanimacyjno-regeneracyjne wywołują tylko jeden komentarz: „nie do wiary!”.
Bo wbrew pozorom, mimo minimalnej (o ile nie zerowej) interwencji Mamy Krzysia w storczykową hodowlę, historia kwiatu jest dość burzliwa… Otóż pod koniec maja, Krzysiowy kwiat (niepotrzebnie na siłę podpierany) złamał się u nasady, wraz z całym ciężarem kwiatów… Oj, ileż płaczu i żalu było w domu! Czym predzej, na Dzień Dziecka, synek szybko otrzymał od Mamy rekompensatę ważnej straty – drugiego storczyka… Kupując go w specjalistycznym sklepie z orchideami, zamówienie było proste: „złamałam storczyk Komuś bardzo ważnemu… Poproszę o najpiękniejszy, jaki Pani ma”. Dostałam, usłyszałam, że tamten nie odrośnie 😦 i Krzyś dostał nowego Podopiecznego…
Nasz Ogrodnik jest niesamowity! W niecałe 2 miesiące od „storczykowego szacher-macher”, nasz nowy storczyk pełni właściwie funkcję gęstej firanki – ma tak ogromne i liczne (35!) kwiaty, a drugi…? A drugi (ten co był złamany) stoi obok dumnie preżąc aż dwie odrośnięte od zera łodygi z 18 (!) pąkami, które lada dzień zakwitną…
I tak co rano, i tak co wieczór oglądamy sobie ten sentymentalny spektakl na naszym sypialnianym parapecie… Zachęcamy inne domowe orchidee do brania przykładu, ale te się jedynie wysilają na kilka marnych kwiatów dwa razy w roku… Tym bardziej patrzymy na nasz prywatny spektakl na mini scenie z uśmiechem, dumą, wiarą… Czyżby synek w taki sposób próbował odwrócić nasz wzrok, uwagę, myśli od pustego kącika po jego łóżeczku w naszej sypialni?
W końcu kiedyś ktoś mądry powiedział, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…
Synku, nasz najwspanialszy Ogrodniku świata, z okazji Imienin… moc całusów! :-*:-*:-*
Bo o kwiaty… zadbasz sam, cio nie? 😉
Na scenie zapadł wreszcie półmrok, wkoło pozorny spokój, rozbłyskują sceniczne reflektory… W tę ciepłą, lipcową noc zagramy ponownie…, nie ma odpoczynku od Rycerzykowej Akcji Pomocy! 😉 Rycerzyk – nasz Aniołek, na co dzień dodaje nam skrzydeł… Dziś doda skrzydeł samym Aniołom… Ale, psst…, uwaga: Aniołom TU, na Ziemi, wśród nas! Dosłownie! 🙂
Niewidoczny Dyrygent…
Podejrzewamy, że Krzyś wcale nie próżnuje w te wakacje. Mimo ogólnego rozleniwienia wszystkich wokoło (Rodziców Jego także 😉 ), nasz Dyrygent nie zapomina o swojej niezwykle ważnej misji – pomagać innym, tak jak Jemu pomagano, gdy jeszcze był z nami… Krzyś wraz z nami, liczy, że naładowani mocą słonka, skropieni morską bryzą, otuleni górskim wiatrem – wyciągniecie życzliwą i pomocną dłoń… Aniołom 🙂
Piękne Anioły poznaliśmy przez przypadek… Zachęciła nas bliska nam, sentymentalna nazwa… Poznaliśmy, poczytaliśmy i jednocześnie się w ich Akcji zakochaliśmy, jak i postanowiliśmy wspierać jak tylko się da 🙂 Grupa młodych, energicznych Ludzi, którzy zupełnie bezinteresownie poświęcają swój czas, energię, wszelkie zasoby kreatywności, po to by… pomagać Dzieciaczkom! I to pomagać w jak piękny, a jednocześnie prosty sposób! Piękne Anioły dwoją się i troją, aby pozyskiwać fundusze na remonty domów/pokoi dzieci potrzebujących. Potrzebujących, czyli takich, gdzie po prostu sytuacja finansowa jest okrutnie trudna; takich, gdzie brakuje rodziców, gdzie brakuje podstawowych warunków do nauki, zabawy, życia; a także często takich, gdzie brakuje najważniejszego – zdrówka…
Polecamy szybkie przejrzenie sobie TEJ galerii zdjęć – ile wspaniałej pracy już zostało wykonane; ile niezwykłych historii dane nam było dzięki temu poznać; ile jeszcze ważnych planów pozostało do realizacji…
Jeśli tylko uśmiechacie się na tę inicjatywę – poprosimy o „piątaka” dla tych pozytywnie zakręconych Aniołów – zakręconych dobrocią, pomysłami i radością 😉
Pora na… RAP!
Dziś troszkę nietypowo…
Dziś nie pojedynczo, a zbiorowo.
Dziś niekoniecznie sielsko,
Ale na 200% anielsko!
Choć oczy przecierasz z wrażenia,
Anielskie serca, ogromna pomoc,
Niecodzienna kreatywność – nie spadają tylko z nieba.
Są tuż obok, z krakowskiego podwórka,
Kolorują, odnawiają, meblują, wstawiają biurka.
Dla Dzieciaków Kochanych – tych biednych różnorako –
Tym, co o chlebek na śniadanko martwią się,
Tym, co zdrówko, oddech, beztroskie dzieciństwo nie przychodzą tak po prostu, jednako.
Pomóż i Ty w tym przedsięwzięciu,
Resztą zajmą się ziemskie Anioły – Tu,
A Krzysiowa Gromadka – Tam – będzie Cię przytulać we wdzięcznym objęciu.
Bilet wstępu na nasz „koncert RAP”:
Jak zawsze – do “nabycia” bez wychodzenia z domu!
Koszt – 5 zł – nie mniej, nie więcej! Czy pojedynczo, czy rodzinnie – jak tylko chcecie, jak możecie…
W te wakacje po raz kolejny postanowiliśmy urządzić wyprawę pt. „W poszukiwaniu szczęścia”… I czy to rozpromieniając oczy z zachwytu w dalekiej podróży; czy podlewając kolorowe pelargonie na balkonie; czy odnosząc jakiekolwiek sukcesy w pracy… szukamy szczęścia. W naszym rozumieniu – łapiemy te maleńkie oraz te całkiem spore jego okruszki…
„Jesteśmy szczęśliwi” – tak dosłownie, tak bez skazy, tak na 100% nie powiemy już pewnie nigdy… Bo przecież nawet najbardziej rzeczywista wyobraźnia; nawet najmocniejsza wiara; nawet niezacierająca się w ogóle czasem pamięć – nigdy nie oszukają tęsknoty i pustki; nigdy nie zastąpią… obecności…
Tak więc staramy się łapać garściami nasze okruchy, okruszki, okruszenieńki… 🙂
I wszystkim Wam życzymy najprawdziwszego Szczęścia! Docenia się go tylko wtedy, kiedy zostają tylko jego odłamki…
Tak więc szczególnie teraz: gdy świeci słońce, trwają wakacje, wieje letni wiatr – zbierajcie wszelkie okruchy, kromki, pajdy…! Zostańcie wesołymi piekarzami, budujcie swoje prywatne piekarnie… Dopóty, dopóki nie jest nikomu dane żyć wiarą, wyobraźnią, pamięcią… Wtedy każdy okruch, nawet z najszlachetniejszej mąki, pozbawiony jest pełni… smaku.
Po raz ostatni zadźwięczał dzwonek… Jutro wakacje,… lekcje skończone! Za nami już pierwszy wakacyjny weekend. Właśnie mija rok kiedy nasz Krzyś postanowił wyjechać na bardzo, bardzo długi i niezmiernie (dosłownie!) daleki, dziecięcy obóz… *)
Mimo, że jesteśmy o nasze (oddelegowane przez Górę) Dzieciątko spokojni, bo ma zapewnioną najlepszą Bożą opiekę, atrakcje o jakich nam się nie śniło, nigdy nie chmurzące się słońce i same uśmiechnięte oraz życzliwe buzie Małych i Dużych wokół, to… jak wszyscy Rodzice czekamy na jakikolwiek liścik, telefon, telegram… I wiecie co? Może się zdziwicie, ale Krzysiulek często dzwoni… Cichutko, niepozornie, z zaskoczenia… Nasz Synek telefonuje do nas stale: małym, niewiadomo skąd biorącym się piórkem u naszych stóp; blaskiem słonka, gdy nic nie wskazuje na to, że się ono w ogóle pojawi; urywającym się nagle deszczem, kiedy poważnie krzyżuje fajne plany; poczuciem pewności, że w pewnych, konkretnych momentach naprawdę nie jesteśmy sami… Krzyś telefonuje nieustannie – myślą, psotą, pomysłem, zadaje lekcje… Jest wymagającym nauczycielem zadając Lekcję najważniejszą, a czasem tak trudną – Lekcję pt. „Bądźcie szczęśliwi, kochani Rodzice… To takie proste…”.
I mimo, że zadzwonił właśnie wakacyjny dzwonek, to powitane lato jest doskonałą okazją na realizację Krzysiowej pracy domowej… Nikt inny jak nasz Synek, nie nauczył nas doceniać chwilę i cieszyć się najmniejszymi drobiazgami.
Tym samym to wyjątkowa chwila wschodu słońca na Kopcu Kraka w świt letniego przesilenia wprowadziła nas, wręcz z mistycznym natchnieniem, w naszą ulubioną porę roku! Poza tym, przecież także dokładnie dwa lata wcześniej wzeszło nasze największe prywatne Słońce – pojawił się na świecie Krzyś! Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy ten dzień przeżyli tak śmiertelnie zwyczajnie…
A teraz… Teraz dajemy się ponieść pozytywnemu, letniemu, zalecanemu ADHD i udając, że też jesteśmy na swojej własnej kolonii – „skoro wyjechali na wakacje wszyscy nasi Podopieczni” – cieszymy się zupełnie jak dzieci… drobiazgami: kolejnymi, rekordowymi kilometrami przemierzonymi na rowerze po pięknych trasach; śniadaniem na trawie; piknikiem z bliskimi; podróżami małymi i dużymi; świeżą watą cukrową; kolorowymi lampionami na balkonie; lawendą w wazonie; świeżymi malinami z jogurtem…
Jednocześnie wypełniając ważną składową Krzysiowych Lekcji, pozostaje nam życzyć Wam – Drogim Rycerzykowiczom – po prostu PIĘKNEGO LATA! Niech Wam towarzyszy tylko pozytywne, letnie ADHD; drobne radości; uśmiechnięci i zdrowi Bliscy…
Jedyne zadanie na to lato: czyńcie Wasze chwile Wyjątkowe – przez największe „W” jakie wymyślono! 🙂
A po wakacjach… Jak tylko zadzwoni kolejny dzwonek, Krzyś nam obiecał ważny telefon… A my mamy nadzieję, że będziemy wtedy wiedzieć co robić. Wtedy też częściej się będziemy z Wami spotykać na blogu niż w ten legalnie luźniejszy, wakacyjny czas…
*) Czasem po prostu łatwiej się tak troszkę oszukiwać – „na wesoło” i mamy dziwne wrażenie, że nie całkiem sami wymyślamy sobie takie skojarzenia…
AHOJ! Życzymy wszystkim udanych kolonii , obozów, wycieczek, wczasów, podróży – małych i dużych! I niech kochany Rycerzyk nam, jak i Wam ze swoich wyjątkowych, podniebnych Wojaży błogosławi…
SuperTATA…
To taki, który musiał schować głęboko wystruganą samodzielnie procę, którą miał się bawić ze swoim synkiem,
To taki, który zamiast uczyć kolorowego świata, sam się musi stale uczyć świata ze sztandarem białych, lekarskich kilti na czele…
To taki, któremu może nie będzie dane ścigać za urwisem, co pociągnął jego córeczkę za warkocze w szkole…,
To taki, co może nie zdążyć usłyszeć kiedykolwiek „Tato…”.
To taki, który bez zawahania, sam potrafi szczerze powiedzieć: „jestem szczęściarzem!”. Mimo wszystko…
Z dedykacją dla wszystkich Super Tatusiów – poczucia szczęścia, miłości i dumy – mimo wszystko!
Z odrobiną prywaty w 3:49 minucie filmiku zrealizowanego przez Rodziców Poli – wielki ukłon i gratulacje wspaniałego projektu!
Choć dziś najdłuższy dzień roku, a poranne słońce zwiastujące właśnie rozpoczęte lato jeszcze długo nie zajdzie; u nas po cichutku orkiestra ustawia się na scenie… w końcu to Dzień Letniego Przesilenia – dzień, w którym wszytsko może się zdarzyć… Dzień cudów! Dzień naszego Cudu – Krzyś przyszedł na świat dokładnie 2 lata temu… ❤
Niewidoczny Dyrygent…
Nasz Sprawca całego RAP-owego zamieszania dziś będzie zarządzał swoim Koncertem z podwójnym zaangażowaniem – pomoc wciąż niesamowicie dodaje energii nam wszystkim, ale dodatkowo nasz Rycerzyk dziś szykuje swój URODZINOWY RAP… Możemy sobie tylko wyobrażać jak wygląda dzisiejsze Krzysiowe świętowanie w Aniołkowie… Mamy nadzieję, że jest gwarnie, że jest radośnie, że Krzyś dostał swój pierwszy rowerek…, którego nam nie jest mu dane go podarować… Za to z okazji Urodzin Krzysia chcemy podarować coś więcej niż rowerek. Chcemy podarować nieocenioną poMOC Dzieciaczkom, którym szczęścia troszkę zabrakło, bo zabrakło zdrówka; za to mają to szczęście, że mają spore szanse na swój ziemski rowerek… Niech zatem dostają coraz to doroślejsze modele – rok w rok! 🙂
Błażejek to Przyjaciel Krzysia – łączy ich wiele: nieodgadniona do końca genetyka, nieprzyjazne lekarskie rokowania na samym początku, wiele lęków, wiele przeszkód, pokonywanych wciąż przez przeogromny wysiłek i walkę Rodziców o każdy skok, krok, kroczek – byle naprzód… Błażejek to bardzo pracowity chłopczyk – opanował już wzorowo samodzielne jedzenie, siedzenie, został dzielnym przedszkolakiem… Niestety jego być albo nie być, całkowicie beztroskim małym chłopczykiem; być albo nie być w ogóle uzależnia … bardzo chore SERDUSZKO! Błażuś jest na tyle obciążony chorobowo, że nikt z polskich lekarzy nie podjął się operacji i ratowania słodkiego Szkraba… Jedyna szansa: operacja u profesora Malca w Niemczech. Koszt: 37 500 Euro! Co robią Rodzice, jeśli jest szansa, że ich dzieciątko może być nagle dużo, dużo zdrowsze? Wszystko! My to rozumiemy szczególnie, bo takiej szansy nam zabrakło… Zatem prosimy jako Przyjaciele Błażeja – pomóżcie w wielkiej zbiórce pomocy! ❤
Pora na… RAP!
Błażejuś – Krzysiowy Przyjaciel,
Zawsze myślami obok, pokazywał jak przetrwać choruskowy szacher-macher.
W chwilach smutkowych, wystarczy spojrzeć na jego uśmiech urwiskowy.
Ale też Błażejka smutna mina,
Gdy serduszko od prawidłowego tykania się bardzo miga…
I wtedy iskierka jak na wietrze drży,
Gdy tylko niemiecka operacja może powstrzymać niepotrzebne nikomu łzy.
Piątaka do Błażejkowej skarbonki wrzucić prosimy,
Z okazji Urodzin Krzysia, taką poMOC, zamiast prezentu, urządzimy…
Za wszelkie odruchy zdrowych serc – najpiękniej się ukłonimy,
A wtedy na pewno chore błażejkowe serce – uzdrowimy!
Bilet wstępu na nasz „koncert RAP”:
Jak zawsze – do “nabycia” bez wychodzenia z domu!
Koszt – 5 zł – nie mniej, nie więcej! Czy pojedynczo, czy rodzinnie – jak tylko chcecie, jak możecie…
Anioły są takie ciche Zwłaszcza te w Bieszczadach Gdy spotkasz takiego w górach Wiele z nim nie pogadasz
Najwyżej na ucho ci powie Gdy będzie w dobrym humorze Że skrzydła nosi w plecaku Nawet przy dobrej pogodzie
Anioły są całe zielone Zwłaszcza te w Bieszczadach Łatwo w trawie się kryją I w opuszczonych sadach
W zielone grają ukradkiem Nawet karty mają zielone Zielone mają pojęcie A nawet zielony kielonek
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły Dużo w was radości i dobrej pogody Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie Gdy skrzydłem cię trącą już jesteś ich bratem
Anioły są całkiem samotne Zwłaszcza te w Bieszczadach W kapliczkach zimą drzemią Choć może im nie wypada
Czasem taki anioł samotny Zapomni dokąd ma lecieć I wtedy całe Bieszczady Mają szaloną uciechę
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły Dużo w was radości i dobrej pogody Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie Gdy skrzydłem cię trącą już jesteś ich bratem
Anioły są wiecznie ulotne Zwłaszcza te w Bieszczadach Nas też czasami nosi Po ich anielskich śladach
One nam przyzwalają I skrzydłem wskazują drogę I wtedy w nas się zapala Wieczny bieszczadzki ogień
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły… … Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem
KOCHANY KRZYSIEŃKU… KOCHAMY NAJMOCNIEJ, PAMIĘTAMY NIEUSTANNIE, TĘSKNIMY CO DNIA…
I stało się, czas się nie zatrzymał, świat się nie skończył… Dziś minął dokładnie rok – rok bez Krzysia. W tak smutny dzień nie przychodzi do głowy nic innego jak poezja…
CZASO-DZIĘKOWANIE
Dziękuję Ci za wartość sekundy,
Tej jednej jedynej,
Która powierzona jest każdej Matce,
Tej, w której daje światu nowe życie.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość minuty,
Absolutnie każdej w której
Mała, ciepła rączka,
Była zanurzona w naszym dorosłym, choć drżącym uścisku.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość każdej godziny,
W której działy się jednocześnie piękne,
Ale także gorzkie chwile,
Dając dowód jak bardzo każda godzina nasza…
Krucha.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość każdego tygodnia,
Który zawsze dawał nową nadzieję zwaną
„jeszcze zdążymy…”,
Wyjść na spacer, zaśpiewać, wspólnie zjeść śniadanie w łóżku.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość każdego miesiąca,
Który każdy z osobna przejął rolę odliczania lat…,
Za takie świadome oszukiwanie… siebie, czasu;
Które dawało radość i chwilowe spełnienie marzeń,
Bo przecież niewiele ich pozostało.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość każdej pory roku,
Którą rozpoznajemy teraz po ilości cienia i promieni
Na krzysiowej kołderce z kamienia.
A wskazówkami czasu stały się…
Zmieniające się na niej kwiaty.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość roku,
Tego poprzedniego – spędzonego całego razem – prawie.
Tego obecnego – za przetrwanie go – jakoś…
Mimo wszystko, wbrew mozołu pustki,
W zawrotnym tempie wariata co chce zapomnieć,
Pamiętając…
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość życia,
Każdego tak samo pięknego i każdego sobie nierównego:
Czasem i Losem.
Życia podwójnego, tak samo drogiego,
Tego znanego Tu i Tego nieodkrytego Tam –
Co zna go tylko wiara… każda po swojemu.
Dziękuję.
Dziękuję Ci za wartość dowodów –
Wszelkich, prócz jednego.
Za dowód,
Że ten najpiękniejszy i ten najgorszy dzień życia
Mieszczą swoje dwie daty jednocześnie na jednej małej białej
Kamiennej tablicy,
A odstęp wszelkiego czasu pomiędzy nimi
Zbyt krótki,
Nie-dziękuję.
P.S. Tymczasem, patrzę za okno, a tam babie lato! Pełno wirujących maleńkich białych piórek… Czyżby Aniołki świętowały pierwszy roczek Krzysia w Niebie…? Dziękuję Synku za takie skojarzenia… one przytulają… :-* ❤